Jaka premier, taka oferta (felieton)

Jaka premier, taka oferta (felieton)

W poniedziałek możemy już znać więcej szczegółów oferty May. Ale jak to wyglada na ten moment? Jaka premier, taka umowa. Nie tylko z rocznym opóźnieniem, ale też mocno ograniczona w zakresie działań. 5 przepracowanych lat, by móc cieszyć się takimi prawami jak obywatele UK teraz i przejście przez proces rejestracyjny, to dokładnie to, co trzeba było mieć na kartę rezydenta. Jedyna różnica może polegać na tym, że proces będzie prostszy i tańszy. Jak to będzie wyglądać, dowiemy się (miejmy nadzieję) w poniedziałek.

Minimum przyzwoitości

Na razie więc deklaracja May sprowadza się do stwierdzenia, że nie będzie wyrzucać z kraju taniej siły roboczej i dodatkowo utrudniać jej życia. Nie zamierza też go jednak bardzo upraszczać. Nie ma więc powodów do fanfar. Mam wrażenie, że minimum przyzwoitości byłoby zagwarantowanie praw unijnym obywatelom na miejscu, bez durnych 5 lat. Kropka.

Już się cieszę na czekający mnie „okres łaski” (prolongaty). Jestem świadoma słownikowego znaczenia tego pojęcia, ale oryginalne „grace” zabrzmiało mi ironicznie, prawie jak „amnestia” dla osób, które nie popełniły przestępstw. Dlaczego ktoś wyznacza jakiś arbitralny termin w trakcie trwania umowy i udaje, ze to łaska z jego strony, jeśli w wyjątkowych przypadkach go przedłuży?

Chciałabym się też dowiedzieć, co z osobami, które przez tych 5 lat nie miały ciągłości zatrudnienia lub w opłacaniu składek. Chciałabym też wiedzieć, czy jeśli „osoba osiedlona” postanowi starać się o brytyjski paszport, to będzie musiała za niego płacić jak wszyscy inni?

Zakładnicy po roku głodzenia

Po drugie, warto pamiętać, że przyznanie nam tych samych praw, co Brytyjczykom, oznacza pozbawienie nas części praw, którymi się obecnie cieszymy. W szczególności do życia rodzinnego i sprowadzenia tu członków rodziny. Tak, trudno oczekiwać, byśmy po Brexicie mieli więcej praw niż rodowici Brytyjczycy, ale na przykład ja wybrałam Wyspy ze świadomością, że jeśli za 5 lat będę chciała, by przyjechała do mnie mama, to bez problemu i bez wiz będę mogła ją i jej emeryturę tu sprowadzić.

Nie wspominając już o prawach obywatelskich, w tym prawie do głosu w wyborach lokalnych, które zostanie nam odebrane. To jest coś, co po Brexicie stracimy, wydaje się, że bezpowrotnie.

Od początku powtarzam, że dla nas, obywateli UE w UK nie ma dobrych rozwiązań i nasza sytuacja może się tylko pogorszyć. Wstępne stanowisko May to potwierdza. Fakt, że gdzieniegdzie niektórzy to świętują, pokazuje tylko, jak bardzo nas wymęczył poprzedni rok i jak bardzo przywykliśmy do życia w niepewności. Tak szczątkowe deklaracje powinny paść miesiąc po referendum, a nie rok.

Rydz może lepszy niż nic, ale nie jest obiadem. Tak się tylko wydaje zakładnikom po roku głodzenia.

 

Dorota Peszkowska

Dołącz do dyskusji:

Komentujesz jako
0
1
Pawel Gawel
Pawel Gawel
14 lat na wyspach uczylem sie tutaj mieszkam pracuje nie rozumiem o co narzekanie. Dupa w troki i do przodu...
0
1
Robi Kon
Robi Kon
Witam. Nie śledzę wiadomości na bieżąco, więc pytanie mam. Co ze mną jeśli jestem w UK od 2015 oczywiście pracuję i nie mam problemów z prawem
0
1
Latajacy Cestmir
Latajacy Cestmir
Dorota nikt cie nie zmusza zebys mieszkala w UK... droga wolna...
1
0
Thomas Colombo
Thomas Colombo
Pracujcie badzcie uczciwi a nikt Was z tego kraju nie wyrzuci !!!!!!!!!!!!!!!!!! Jakich praw się domagacie obecnie na swiecie nie zadnych praw !!!!!!!!!!!! jeżeli tutaj nie chcecie zostać bo ciagle slysze tylko Polskie narzekanie czekamy na Prawa takie same jak Brytyjczykow a zadaj sobie pytanie czy chcialbys /abys żeby u Ciebie w kraju każdy miał takie same prawa jak Ty ? wiec wezcie się w garść i przestańcie narzekac nie liczcie na benefity tylko na swoje sily , i może troche Polskiej jedności i zaufania do Rodaka a nie jeden drugiemu wilkiem , pojedynczo nic nie osiągniemy gdybyśmy byli jednoscia na emigracji na pewno by się z nami liczyli bardziej a tak pozostaje tylko pracować i być grzecznym pozdrawiam RODAKOW ciagle narzekających