Kiedy zadajesz sobie pytanie „Wracać czy nie wracać do Polski?”

Kiedy zadajesz sobie pytanie „Wracać czy nie wracać do Polski?”

Byłem jednym z Was którzy czytają tego typu blogi, poszukiwaczem pozytywnych informacji odnoszących się do tematu powrotu z emigracji. Natrafiłem na wpis Klaudii Mój powrót z emigracji – wnioski i rady i 13 grudnia 2015 roku wpisałem swój pierwszy komentarz. Wyraziłem w nim chęć powrotu do Kraju i podzielenia się swoimi doświadczeniami jak już rzecz się dokona.

Rzecz się dokonuje…

Powrót do Kraju po wieloletniej emigracji jest procesem bardzo złożonym (co nie oznacza niemożliwym) i wymaga pewnego przygotowania zarówno mentalnego jak i fizycznego. Największa zmiana musi dokonać się w głowie i tutaj jest moja rola, swoim tekstem chciałbym pokazać wam, że to jest do zrobienia i że większość barier „siedzi” w naszej głowie.

Do UK wyjechałem w styczniu 2005 roku, moim celem była „lepsza przyszłość”. Zawitałem więc do Blackpool, pracowałem 2 tygodnie za darmo w ramach haraczu dla miejscowego specjalisty od wykorzystywania Polaków. Tutaj muszę powiedzieć, że była to świadoma decyzja i wiedziałem na co się piszę jeszcze przed opuszczeniem Polski. Szybko zmieniłem prace z budowlanki na „zmywak”, potem pracowałem dla siebie, następnie jako hydraulik w fajnej firmie. W 2009 roku kryzys finansowy dotknął firmę w której pracowałem i postanowiłem przenieść się do Londynu. W Londynie moje życie nabrało rozpędu zarówno pod względem towarzyskim, uczuciowym oraz zawodowym, jednym słowem każdym. Dwa lata popracowałem w renomowanej firmie, w między czasie poznałem moją żonę a później otworzyliśmy własną firmę która świetnie prosperowała do końca naszego pobytu w UK. Oczywiście urodziły się dzieci, kupiliśmy dom i Labradora. 

Pierwsze promyki tęsknoty przedzierają się przez „fajnie ułożone życie”.

W ciągu 10-ciu lat pobytu w UK w ogóle nie myślałem o powrocie. Mało tego, byłem jednym z tych którzy reagowali na powrót znajomych słowami: „Po co tam jedziesz? Kiedy wracasz? Do czego?” itd. Byłem przekonany że moja przyszłość jest na Wyspach. Wraz z pojawieniem się dzieci w naszym życiu wszystko się zmieniło. Zaczęliśmy zauważać że babcia z dziadkiem mogliby mieszkać bliżej, że nasze dzieci mogłyby mieć kuzynów na co dzień itd. Wtedy pojawiły się pierwsze myśli jakby to było gdybyśmy wrócili. Prowadziliśmy swoją firmę, w która włożyliśmy sporo zaangażowania, mówię tutaj o bazie klientów, jakiś zawodowych kontaktach, uprawnieniach itd. W skrócie to wszystko co sprawia że dzwoni telefon i masz z tego dobre pieniądze! Myślałem o powrocie, ale moje myśli rozbijały się właśnie o ścianę tego co już osiągnąłem w UK i świadomość, że musiałbym to zostawić i zacząć od nowa. Wobec przerażenia jakie wzbudzała we mnie myśl że miałbym zamienić ten dobrobyt na niewiadomą odwiesiłem pomysł na kołek, niczym smycz kiedy wracasz ze spaceru z psem. Chciałbym tutaj wspomnieć, że z perspektywy czasu ta pierwsza myśl o powrocie jest bardzo istotna bo ona oznacza że czegoś nam brakuje i zaczynamy to sobie uświadamiać i od niej wszystko się zaczyna. Swoją drogą to bardzo fajna sprawa, że za całą tą życiową zmianą stoi mała myśl, impuls, westchnienie…

Żyjemy więc dalej tym swoim „udanym życiem” w 11 roku pobytu żona mówi „kuzynka wychodzi za mąż, szykuje się ślub”. Wesele to miało odbyć się w lipcu. Stawałem na głowie żeby przekonać moją połowę aby nie jechać do Polski. Używałem argumentów typu że jest sezon wakacyjny, że lepiej na południe Francji na camping… Ostatecznie jednak zdecydowaliśmy, że jedziemy na ślub a potem nad polskie morze pod namiot.

Podczas weselnego pobytu w PL jechaliśmy przez moje miasto Rybnik naszą fajną terenówką na angielskich blachach (którą szczęśliwie zamieniliśmy na lpg kombi ???? ). Czekaliśmy na zielone światło przy ulicy Wyzwolenia i wtedy doznałem olśnienia, wpadła mi do głowy myśl „przecież ludzie tu żyją” i to był punkt zwrotny! Od tamtej pory zaczęliśmy intensywnie myśleć o powrocie, pojechaliśmy nad Bałtyk, rozbiliśmy ten nasz cudowny rodzinny namiot i byliśmy zafascynowani Polską. Wszyscy znają to uczucie: wakacje, ciepło, fajne widoki, wydajemy funty ???? , słowem beztroska.

Zeszyt i decyzja

W celach uporządkowania myśli zakupiłem zeszyt i zapisaliśmy w nim „listę za i przeciw” oraz co trzeba zrobić żeby wrócić do Polski, jakie informacje sprawdzić, jakie bariery pokonać. Swoisty biznesplan emigranta myślącego o powrocie. To wszystko miało miejsce na owym campingu. Od tamtego dnia myślałem o powrocie codziennie (żeby nie powiedzieć dzień i noc) W pracy nie rozmawiałem o tym z nikim, nie mówiłem też „znajomym” bo to było bez sensu.

Mieliłem te myśli, planowałem, przerabiałem w głowie wszystkie te scenariusze na które mogłem wpaść. Żyłem tym i nie powiem żeby było to komfortowe uczucie, cały czas myślałem. W kwietniu 2016 byliśmy na tydzień w Kornwali na campingu, spędziliśmy fajny czas, po powrocie dalej byłem smutny – za długo nosiłem w głowie te wszystkie myśli o powrocie a za mało działałem fizycznie i wpadłem w błędne koło. Żona widząc moje potyczki umysłowe powiedziała „Jak Cię to tak męczy to czemu nie podejmiesz decyzji o sprzedaży domu?”. Był to kopniak w tyłek (potrzebny) i zarazem moment kiedy zamyka się jeden rozdział a otwiera następny. Dosłownie następnego dnia zakupiliśmy farby żeby „odpicować” dom a za tydzień był już wystawiony na sprzedaż. Gdzieś po miesiącu i 40 oglądających dostaliśmy fajną, atrakcyjną ofertę. Zastanawialiśmy się czy ją przyjąć i wtedy kupująca dołożyła jeszcze więcej! Decyzja zapadła, potem było jeszcze trochę stresu czy transakcja dojdzie do wymiany kontraktów. Brexit-Referendum też był wydarzeniem stresującym, kurs funta spędzał mi w tym czasie sen z powiek.

Transakcja sprzedaży domu poszła gładko i sprawnie a już wkrótce nasze życie było przygotowane w kartonach do powrotu. Firma przeprowadzkowa zabrała nasze „graty”, żona z dziećmi poleciały samolotem a ja pojechałem z psem samochodem. Pewnie w całym życiu nie ma zbyt wielu chwil, które są nacechowane tak pozytywną emocją jak ta życiowa zmiana.

Cieszyłem się jak dziecko jadąc do Polski, było fajnie ciepło a przy przekroczeniu granicy Niemcy – Polska przeszył mnie pozytywny dreszcz i łzy spłynęły po policzkach, pobeczałem się i śmiałem zarazem mówiąc sam do siebie „Wróciłeś, zrobiłeś to o czym marzyłeś !”

W Polsce zatrzymaliśmy się chwilowo u teściów, kupiliśmy dom i zaczęliśmy go wykańczać, po 2 miesiącach był na tyle gotowy żeby się wprowadzić. Jednak pracy przy nim jest wciąż sporo, wszystko robimy we własnym zakresie i w ten sposób nie wydajemy pieniędzy na fachowców, jest to nasza praca. W przyszłym miesiącu otrzymam dotacje i zacznę swoją działalność. Dzieci są zadowolone, chodzą do przedszkola i jak to dzieci cieszą się każdą chwilą. Rodzina jest blisko, sezon grilowy właśnie się rozpoczyna, babcie w gotowości aby zaopiekować się dziećmi w weekend. Motocykle w garażu gotowe do jazdy a ja codziennie chodzę na spacer z psem oglądam te nasze polskie klimaty łąki, lasy, polskie domy i jeszcze czasem nie mogę uwierzyć w to że spełniliśmy nasze największe marzenie!

Ta temat jak się Żyje w Polsce od strony finansowej nie będę się rozpisywał bo dobrze zrobiła to Klaudia w swoim artykule. Myśląc o powrocie musimy „zważyć” wiele czynników, musimy mieć jakiś zarys naszego działania po powrocie i dobrze jak mamy jakiś kapitał który pozwoli nam na elastyczność. Napisałem to bo kiedyś byłem Tobą – emigrantem który szuka jakiś pozytywnych informacji na temat powrotu i bije się z własnymi myślami próbując jednego dnia zabić tęsknote a drugiego ją ożywia… Pomyślałem, że być może moje doświadczenia będą pomocne dla Ciebie. W moim przypadku było tak:

* Przez 10 pierwszych lat pobytu w UK w ogóle nie myślałem o powrocie do kraju. 


* Pojawienie się dzieci jest punktem w którym myśli się o powrocie intensywniej.


* Pierwsza myśl o powrocie zwiastuje że gdzieś tam w środku masz dość tej całej emigracji i chciałbyś wrócić. Równocześnie z tą myślą budzi się tęsknota, nie walcz z nią! Z nią się nie da wygrać, niech ona stanie się Twoim motorem napędowym do działań. Zastanów się czy chciałbyś żeby uczucie tęsknoty towarzyszyło Ci do końca życia?


* Możesz myśleć że powrót jest nierealny z takich czy innych względów, przestań! Szczęśliwy powrót jest na wyciągnięcie ręki, nie skupiaj się na ludziach którzy narzekają tylko na ludziach, którym się udało. Na pozytywnych wydarzeniach, miej pomysł na siebie w Polsce.


* Kiedyś na jakiś urodzinach w gronie „dobrych znajomych” oświadczyliśmy z żoną że chcemy wrócić, towarzystwo nas wyśmiało ???? Dziwiłem się że nikt nie powiedział mi wtedy „czujesz, że tak będzie dobrze to wróć, będę trzymał kciuki żeby Ci się powiodło”. Zrozumiałem że moi „dobrzy znajomi” to znajomi z braku lepszej alternatywy ???? Razem zabijaliśmy czas jakimiś wspólnymi spotkaniami, wypadami na motorach – Uświadomiłem sobie że to za mało:) 


* To Ty jesteś najważniejszy/a, to Twoje Życie, chcesz wrócić nie słuchaj innych, zrób jakiś plan, choćby wydał się bardzo nierealny jest do spełnienia. Najważniejsze to myśleć o powrocie, wtedy pojawiają się przychylne wydarzenia i życiowe opcje.


Jeśli czujesz że Twoja dusza się dusi z powodu emigracji, jeśli często myślisz o powrocie, jeśli nie czujesz że jesteś u siebie i jednocześnie pamiętasz zapachy z dzieciństwa kojarzące się z wakacjami u Babci, jeśli masz w głowie obrazy zielonych polskich drzew w słoneczny dzień, jeśli w trakcie dnia „przechadzasz” się myślami po swoim Polskim mieście… To znaczy że potrzebujesz kopniaka w tyłek i zacząć działać ! Powrót jest realny w każdym przypadku! Oto ode mnie dla Ciebie kopniak w tyłek!

Dioblik

https://www.smartpolak.co.uk/wracac-nie-wracac/

Dołącz do dyskusji:

Komentujesz jako
0
0
Krzysztof R. Marciniak
Krzysztof R. Marciniak
Po pierwsze: pieniądz. Jest - robisz, co chcesz. Polska czy Zimbabwe... to żart, tu akurat Polska. Po drugie: sytuacja. Ja nie mam domu, rodziny w kraju. Nikt nie przyjmie mnie z otwartymi ramionami, choćby na początek, na "przetrwanie". Po trzecie: ta swoboda, uczucie nieskrępowania w Wielkiej Brytanii! W Polsce za punkt honoru uważa się komentowanie drugiej osoby, przysłowiowe "zaglądanie w gary", czego mam serdecznie dość, i czego nie życzę sobie znowu doświadczać. Polska jest przepiękną krainą geograficzną, tęsknię do znajomych widoków bardzo, ale to, co dzieje się z ludźmi... jakoś odstręcza mnie. Może kiedyś zmienię zdanie, być może ktoś (znowu) podejmie decyzję ponad moją głową i będę zmuszony przyjechać. Tyle, że to nie będzie powrót - "moja Polska" już nie istnieje a współczesnej nie znam. Takie myśli po lekturze listu. Pozdrawiam.
0
0
Tomasz Konefka
Tomasz Konefka
Super! Bardzo dobra decyzja w Twoim przypadku, a nie jest to pomysł ani plan dla wszystkich, a tylko dla tych którzy się dorobili i osiagneli sukces. I tak na prawdę wszystko jest proste kiedy juz sie osiągnęło sukces życiowy, zapewniło godziwy byt sobie i rodzine. Zero podziwu za podjecie tej decyzji, bo to łatwe jak łatwe jest pobieranie przyjemnosci, lecz podziw za zbudowanie wlasnej firmy, zdobycie doświadczenia i umiejętności oraz zakup wlasnej nieruchomosci w Anglii, to sa sukcesy, i majac takie bagactwo w Polsce bedzie tylko lepiej, jak juz jest wielki kapitał to potem pieniędze robi sie szybko. A w Polsce bedzie Ci przyjemniej bo jestes polakiem.
0
0
Agnieszka Owczarek
Agnieszka Owczarek
Ciekawe :-) Zmieniło się w moim życiu polskie duże miasto na polskie małe miasto. Ani trochę nie tęsknie i nie przechadzam się po moim `rodzinnym` mieście. Owszem parę rzeczy mi się tu nie podoba i wspominam, że tam było to lepiej zorganizowane. ALE tam właśnie przyszły zmiany na gorsze. A tu odkrywam nowe rzeczy, które dzieją się teraz. Kulturowo ludzie są odmienni, nawet gadają po tutejszemu - też się mimowolnie wyróżniam.
0
0
Halina Pawlik
Halina Pawlik
Super podoba mi sie wiele cennych uwag!Ja tez marze o powrocie mamy dom w Polsce, pewnie za pare lat trzeba bedzie go remontowac, ale coz!Teraz Naszym priorytetem sa Nasze Dzieci, które sa w UK. Niestety jestesmy juz w takim wieku, ze o prace byloby Nam trudno!Poki co musimy czekac do emerytury. Napewno Ty z Zona jestescie jeszcze mlodzi wiec zawsze mozecie przeniesc sie gdzie indziej. Ja musze wspierac Mojego Meza i nawzajem. Nasze Dzieci zrobia to co beda chcialy, a My tez postaramy sie Je wspierac obojetnie w Polsce czy UK